Dlaczego piszę, chociaż mi się nie chce

Sierpień to dla mnie miesiąc wakacji, dlatego z mojego kalendarza zniknęła większość zadań jakie planuje wykonać co miesiąc. Zadania te wyznaczam sobie od lutego 2019, kiedy to ukończyłem szkołę ustalania celów. Jednym z nich jest umieszczenie wpisu na blogu raz w miesiącu. Chociaż nie planowałem pisać w sierpniu, dręczony wyrzutami zdecydowałem popełnić ten leniwy wpis.

Jakie to wyrzuty?

Kiedy tylko nie robię czegoś co moim zdaniem daje mi rozwój, zgniata mnie poczucie marnowania czasu. Zdarza się, że to uczucie pojawia się też, gdy skrupulatnie wykonuję zaplanowane zadania, kiedy jednak nie robię nic, ciężar staje się nie do zniesienia.

Kolejnym powodem, dla którego zdecydowałem się pisać regularnie, jest terapeutyczna rola pisania. Kiedy rozpocząłem psychoterapię dostałem zadanie prowadzenie dziennika przez tydzień. Jakiś czas temu wróciłem do tej lektury i z treści wynikało, że było ze mną wtedy znacznie gorzej niż pamiętam to dzisiaj. Nasza pamięć lubi płatać nam figle, dlatego z chęcią też wrócę do tego bloga za jakiś czas.

Jest też szansa, że moje wpisy w jakiś sposób pomogą komuś, kto je przeczyta. Osoba taka może zidentyfikować się z moimi przemyśleniami i chociaż na chwilę poczuć się mniej osamotniona. Kiedy przechodzi mnie myśl o porzuceniu bloga wracam do komentarza Marcina z pierwszego wpisu, który poruszył mnie do tego stopnia, że nie potrafiłem odpisać nic sensownego.

A dlaczego nie chce mi się pisać?

Tutaj powodów jest znacznie więcej, na pierwszym miejscu postawiłbym jednak moje największe przekleństwo – perfekcjonizm.

Zamiast skoncentrować się na tworzeniu nowych treści, regularnie czytam artykuły o tym jak prowadzić odnoszącego sukces bloga i edytować teksty . Pozycjonowanie (SEO), czytelność, umiejętność przyciągnięcia uwagi czytelnika i wiele innych wymagań, którym nie potrafię sprostać, skutecznie zabijają we mnie chęć wyrażenia swoich myśli i emocji.

Da się również zauważyć, że znacząco odbiegłem od tematu przewodniego bloga, czyli automatyki przemysłowej. Wynika to głownie z tego, że większość nielicznej grupy moich czytelników nie ma nic wspólnego z automatyką. Moja ograniczona wiedza w tej dziedzinie również nie pozwala mi się swobodnie wypowiadać w temacie.

Dzisiaj, przed umieszczeniem tego wpisu naszła mnie taka myśl: Jeżeli za każdym razem, kiedy mam się zabrać do pisania, wyszukuję sobie innych zajęć i odkładam tworzenie tekstu na ostatnią chwilę, to czy warto to robić? Jaki jest faktyczny powód tej prokrastynacji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *